..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
    ORBITAL MENU
    » Neuroshima
    » Świat
    » Bohater
    » Rozrywka
    POLECAMY

     SZUKAJ
    » Mapa serwisu
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

Legia Cudzoziemska Caligariego


„Witaj przyjacielu, w pokoju obok jest pan Hopkins. Wyda ci mundur i broń. Gdy się przebierzesz, zgłoś się do mnie po dalsze rozkazy. Masz już na sobie mundur legionisto? MÓWIĘ, KURWA, ŻE JESTEM CALIGARI I OD TEJ PORY TY, KURWA, ŚCIERWO PUSTKOWIA, JESTEŚ LEGIONISTĄ W SŁUŻBIE CALIGARIEGO! KAŻDY ROZKAZ MA BYĆ WYKONANY ZA WSZELKĄ CENĘ! JA MÓWIĘ, TY ROBISZ, ZROZUMIANO ŻOŁNIERZU?! Nazywam się Caligari i to ja rządzę tym gównem. Co?! HA! Teraz już nie ma odwrotu! I jeszcze jedno... Witaj w piekle – tym gorszym...”

W życiu każdego mężczyzny przychodzi kiedyś dzień, w którym stwierdzi iż: „Ja to wszystko pierdolę już... i wszystkich...”. Większość z nich sięga po broń i strzela sobie w głowę, lub po prostu rzuca się pod koła konwojowi 8 Mili. Niedawno jednak powstała dla nich alternatywa – mają wybór. Mogą uciec przed przeszłością i zrobić z siebie użytek dla świata! Gdzieś wśród pustkowi, niedaleko terenów uznawanych za Południową Hegemonię, zaczęła się niedawno dość prężnie rozwijać instytucja nosząca głośną nazwę Legii Cudzoziemskiej. W miejscu, które jeszcze przed wojną było składem części do budowy mostów, teraz stoi widoczna z daleka twierdza. Z fragmentów konstrukcyjnych mostów wykonano kupę umocnień, dodatkowe ściany oraz zasieki. Stary magazyn zamieniono teraz w prawdziwą fortecę. Zgromadzono w niej duże zapasy paliwa, jedzenia i amunicji. Wewnątrz oprócz koszar znajduje się park maszyn – miejsce w nim znalazły rozmaite maszyny budowlane z gatunku spychaczy i dźwigów, oraz najprawdziwszy czołg i kilka karabinówek na gąsienicach! Wszystko to za sprawą jednego człowieka – yyy... ten... no bo właśnie... Nikt nie wie, jak on się naprawdę nazywa. Podwładnym każe się do siebie zwracać Caligari. Nikt nic nie wie o jego przeszłości. Co do teraźniejszości, to można powiedzieć o nim wiele dobrego i wiele złego. Przede wszystkim jest świetnym dowódcą. Zna się na prowadzeniu walk w rozmaitych warunkach, nigdy nie traci pewności siebie, stawia sobie realne cele w swoim zasięgu i realizuje je jeden po drugim. Czasami ryzykuje, ale w tych przedsięwzięciach bilans ma dodatni. Jest to człowiek nieustępliwy i stanowczy. Zawsze mierzy zimnym spojrzeniem swojego rozmówcę, doszukując się w nim słabości i zawsze stara się dominować podczas rozmowy. Zawsze kręci się przy nim jego zaufany pomocnik. Caligari nazywa go po prostu „panem Hopkinsem”, ale niewiele ma to wspólnego z jego prawdziwymi danymi. W jego przypadku też nic nie wiadomo odnośnie przeszłości. Jest bezgranicznie oddany swojemu dowódcy i gotów w każdej chwili poświęcić swoje życie dla dobra Legii. Jakieś pranie mózgu, czy co? A może jakieś długi z przeszłości? Tego prawdopodobnie też nikt się nigdy nie dowie. Zresztą... niewielu próbuje. W Legii panuje kilka niepisanych praw. Jednym z nich jest właśnie to, że nikogo nie obchodzi kim byłeś przedtem. Nie ma różnicy, czy byłeś gwałcicielem, lub bandytą i uciekasz przez nienawiścią ludzi, czy też po prostu chcesz sobie postrzelać do mutantów i bandytów, bo zainspirował cię znaleziony przypadkiem europejski komiks „Jak Wojtek został Strażnikiem”. Drugą ważną zasadą jest więź. Nie ważne, że nigdy przedtem nie widziałeś kolesia po lewej. Nie ważne, że ma na ciele jakiś dziwny islamski tatuaż. Od tej pory ty osłaniasz jego, a on ciebie. Jesteście jak bracia – pomagacie sobie i żyjecie w zgodzie. Każdy legionista jest równy (z wyjątkiem wyselekcjonowanych oficerów). Musisz o tym pamiętać. Tutaj nie liczy się tak jak u chłopaków z posterunku – wiedza. Tutaj nie Hegemonia – nie oceniamy na podstawie wielkości cojones. To nie Detroit – nikogo nie obchodzi ile razy wygrałeś Wyścig. Wszyscy mają ten sam mundur i taki sam karabin. Każdy ma tyle samo magazynków i traktuje się go tak samo. Legia to schronienie dla czarnych, żółtych i wszystkich innych. Z jednym wyjątkiem – mutanci. Tutaj nie ma litości. Zresztą... jak można walczyć o dawny porządek, jeśli akceptujemy mutacje – symbol zmian? Trzecia zasada mówi o obowiązkach każdego legionisty. Brzmi mniej więcej tak: „Legionista nie ma zdania. Legionista nie lubi. Legionista nie kocha. Legionista nie sądzi. Legionista nie uważa nic na żaden temat. Legionista nie ma na myśli. Legioniście się nie wydaje. Legionista nie wyobraża sobie. Legioniście się nie przypomina. Legionista nie przypuszcza. Legionista wykonuje rozkazy.” Tak, mój drogi... Tutaj nikogo nie obchodzi, że ten gościu naprzeciwko to ksiądz i sądzisz, że lepiej go zostawić. Jeśli kazali strzelać, to strzelaj. Caligari ma w dupie, że tam jest pole minowe i poprzednio mijaliście drogę w prawo, która je omijała. On wie co robi. Jeśli tamta droga byłaby lepszym wyjściem, Caligari kazałby nią iść. Słyszysz? Strzały... Właśnie od strony tej twojej drogi... Caligari przewidział, że będzie obstawiona. I dlatego masz nie mówić co ci się wydaje. I co? Nadal ci się podoba? No... To czeka cię jeszcze jedna zasada. Legionistą jesteś od momentu, kiedy podpiszesz się w papierach i założysz mundur. Teraz już nie ma odwrotu. Za jakiekolwiek kłótnie z przełożonymi i niesubordynacje, zostajesz ukarany odpowiednio karcerem, dodatkową pracą, brakiem żarcia lub śmiercią. Każdy żałuje, że tutaj przyszedł – przynajmniej z początku. Czasami mija ci to po pierwszych dniach, czasami po miesiącu, a czasami po latach. W końcu jednak zapomnisz o przeszłości, a o to przecież chodziło, co nie? W końcu każdy się podporządkuje i zaakceptuje nowy los. A wtedy nie pozostaje ci nic jak starać się i nie umierać. Migracje kadrowe w Legii wyglądają dość płynnie. Ciągle ktoś umiera i ktoś przychodzi. Jeśli utrzymujesz się odpowiednio długo i umiesz to i owo, Caligari zrobi z ciebie oficera. Dostaniesz kilkunastu ludzi, zabiorą ci karabin, dadzą pistolet, naszyją ci na mundur dodatkowe oznaczenia i wreszcie dostaniesz prawo głosu. Będziesz miał przywilej pochylenia się nad mapą, przeanalizowania następnego posunięcia i wyrażenia opinii na temat operacji. Pamiętaj jednak, że nadal nikt cię nie słucha. Jeśli chcesz po prostu powiedzieć, że plan jest genialny, to siedź cicho. Jeśli sam masz genialny plan, zachowaj go dla siebie. Cały czas jesteś marionetką. Marionetką z dodatkowymi naszywkami na mundurze, która może rozkazywać marionetkom bez naszywek. Ale nadal marionetką...

Zapytasz się pewnie na czym polegają działania Legii. To proste. Caligari nie ma jakiegoś konkretnego celu w życiu. Mogłoby się wydawać, że ten człowiek nie wie nic o wojnie – żyje zupełnie, jakby mutanci istnieli od zawsze, a Ziemia się nie zmieniła. On żyje z dnia na dzień. Planuje, ale nie straszliwie na przód. Dam ci przykład. W okolicy fortu pojawiła się grupka mutantów. Rabują okoliczne wioski i niszczą pola uprawne. Do budynku Legii przybywa grupa wieśniaków prosząc o pomoc. W zamian za żarcie i amunicję Caligari obiecuje zająć się sprawą. Pan Hopkins przesłuchuje wieśniaków w celu wybadania, jakie wyposażenie posiada nieprzyjaciel i gdzie się ukrywa. Gdy Caligari rozprawi się z mutantami, ich sprzęt wykorzysta, lub sprzeda. Później rozwiesi w ocalonych wioskach plakaty ogłaszające nabór do Legii przypominające, jak to wspaniali chłopcy Caligariego rozprawili się z mutantami. Przez kilka następnych dni do Legii napływać będzie wiejska ludność. Później przez jakiś czas panuje spokój, aż w końcu do fortu przychodzą wieści o grupie bandytów napadających na konwoje jakiejś świeżo powstałej grupy handlowców. Caligari bierze zapłatę w gamblach i wysyła kilka oddziałów do wybadania pozycji nieprzyjaciela. Kilku ludzi dołącza do ochrony konwoju. Kilka patroli stara się namierzyć nieprzyjaciela, a potem szykowana jest obława. Później Caligari rozwiesza swoje plakaty na ciężarówkach tejże spółki handlowej. Nie! Legia to nie grupa najemników! Oni są czymś więcej. To taki bardzo mały Posterunek, tyle że nie walczy z Molochem, ale z innymi, mniejszymi świństwami. Dzikie zwierzęta, bandyci, mutanci, snajper-psychopata, czasami pojedyncza maszyna – to działka Legii. Oni nie idą do ludzi i nie pytają się: „Znajdzie się może jakaś praca dla nas?”. Caligari wysyła patrole na okoliczne tereny i do wiosek – to jego kampania reklamowa. W barze wybucha burda – legioniści ją uspokajają. Ludzie widzą w żołnierzach porządek. Patrzą na ludzi idących idealnie w rzędzie, słuchających rozkazów dowódcy i ich oczy cieszą się widokiem ładu, oraz harmonii. Każdemu zapada w myślach obraz wojska, które przyszło i pomogło. Następnym razem, gdy będą potrzebowali pomocy, wieśniacy pójdą właśnie do fortu. Niektóre z wiosek zdecydowały się regularnie płacić Legii za ochronę – kilku żołnierzy stacjonuje tam cały czas, do tego co jakiś czas wpada dodatkowy oddział, by przywieźć zapasy, lub dokonać zmiany.

Usługi Legii nie należą do najtańszych. Oczywiście nie ma jakiegoś dokładnego cennika. Czasami Caligari planuje zakup czegoś do fortu i potrzebuje gambli, więc przy najbliższej okazji zażąda więcej. Innym razem w magazynie Legii walać się będzie kilkanaście skrzynek granatów, amunicji, leków i bandaży – Caligari widząc to, uzna iż przyszła pora na komercję, więc odpierdoli jakieś zadanie za darmo, lub za marne kilka gambli. W czasie, gdy nic nie brakuje, ale nadmiaru też nie ma, za usługi jednego oddziału (8-18 osób) przez jeden dzień zapłacisz jakieś 200-500 gambli w jedzeniu i amunicji. Dodatkowo płacisz za śmierć każdego z nich. Tutaj również różnie bywa – czasami 150 gambli, czasami 400. Zależy. Jeśli Caligari musi wysłać wielu ludzi, nie płacisz w detalu – za każdy oddział z osobna, ale ogólnie za wykonanie zadania. Jeśli chcesz, aby Caligari wykorzystał pojazdy, na jeepa z M-60 wydasz 30 gambli, za wóz na gąsienicach z czterolufowym działkiem wyłożysz 100 gambli. Czołg będzie cię kosztował (w zależności od ryzyka zniszczenia pojazdu) od 400 do kilku tysięcy gambli. Za pojazdy przeważnie płaci się w paliwie, co jest zresztą jak najbardziej logiczne.

Jeszcze tak dla czystej formalności – wstęp do Legii nie kosztuje nic. Dostajesz mundur, żarcie, broń, nową rodzinę i kupę roboty.


Paprotek.
komentarz[69] |

Komentarze do "Legia Cudzoziemska Caligariego"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.
© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl

Wykryto nieautoryzowany dostęp!!!

   PATRONUJEMY

   WSPÓŁPRACA

   Sonda
   Czy interesują cię raporty z sesji NS?
Tak!
Nie.
A co to?
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   Pasożyty
   Hibernatus (....
   Yakuza
   FATEout
   Legia Cudzozi...
   Pistolet Maka...
   Łowca - dzień...
   Neuroshimowe ...
   Śpiąca Królew...
   Bo kto umarł,...

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.014167 sek. pg: