..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
    ORBITAL MENU
    » Neuroshima
    » Świat
    » Bohater
    » Rozrywka
    POLECAMY

     SZUKAJ
    » Mapa serwisu
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

„Palacio Derroche”


Za każdym razem, gdy słyszę to durne pytanie „Ej, a jakie jest najfajniejsze miejsce, jakie znasz?”, od razu na myśl przychodzi mi ta słodka, magiczna nazwa… Palacio Derroche… Każda spędzona tam chwila była istnym rajem na ziemi, zajebistym odlotem, którego nie zaznałem nigdzie indziej… Każda chwila oznaczała utratę sporej sumki gambli, ale ja miałem to wtedy w dupie… Zaraz zapytasz: „A co takiego cudownego jest w tym miejscu?”. A już ci kurwa mówię! Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj, choć od tamtego czasu wystrzelałem chyba z dziesięć wagonów amunicji. Byłem wtedy jeszcze głupim, narwanym kowbojem… Teraz, gdy pod skórą noszę z pół kilo ołowiu, czuję się jakoś staro. Przeszły mi szalone, samobójcze pomysły, spoważniałem. Ale, jak Boga kocham, choć nie jestem z „pierwszej próby”, wrócę tam żeby się zabawić. Kto wie… może to będzie mój ostatni raz…?

Słuchaj więc, mamy sporo czasu, opowiem ci wszystko, krok po kroku. Ale ostrzegam - jak masz dziurawe kieszenie i nie stać cię na nowe buty, to zapomnij. Miejsce, o którym ci opowiem jest przeznaczone dla wyższych sfer, kumasz? Jak nie masz forsy, to nie ma się co łudzić – nawet nie pozwolą ci zajrzeć przez okno. A jak będziesz natrętny, to amen stary. Aha, forsa to jedno, sława to drugie. Jak nie masz się czym poszczycić, to dupa z ciebie, a oni takich pajaców nie tolerują. Musisz mieć prestiż, to „coś”, co wyróżni cię z tłumu napaleńców… Gamble to nie wszystko, musisz być twardzielem, musisz umieć się postawić, musisz być „Gościem” przez duże „G”…

„Palcem po mapie”, czyli Umiejscowienie

Wyprzedzę twoje pytanie i powiem ci gdzie to jest. Najprościej jest powiedzieć „Jest tam, gdzie powinno”, ale pewnie chciałbyś znać szczegóły. Otóż Palacio Derroche znajduje się w południowej części najgorętszego miejsca na zasranym globie. Tam, gdzie noc się nigdy nie kończy, gdzie alkohol leje się w hektolitrach, gdzie panienki paradują na każdym rogu i gdzie wystrzał jest częsty jak poruszenie się wskazówki w zegarku. Już wiesz, o jakim mieście mówię? Tak stary, dobrze celujesz. Mowa tu o Vegas. Ahhh… Kocham to miasto jak własną matkę i rewolwery. Migające neony wprowadzają cię w trans, łazisz nabuzowany jak wstrząśnięty szampan, szukasz zaczepki, rozrywki, chcesz wystrzelić… Adrenalina, chłopie… Adrenalina i testosteron – te dwa fajne słowa mają tu kluczowe znaczenie. A znajdź se w słowniku…

„Jak z pocztówki”, czyli Wygląd zewnętrzny

Muszę ci powiedzieć, że dociekliwy z ciebie sukinkot. Ale to dobrze, może poradzisz sobie w życiu… Wracając do tematu – południowa część Vegas nazywana jest „Ulice Sławy”. To właśnie ta okolica ma klasę. Żadne kurwa, inne miasto, takiej okolicy nie ma i nim zdechnę mieć nie będzie. Nie złapiesz tu żadnego kieszonkowca, żadnego żebraka, obdartusa czy dilera. Nikt nie zwinie ci auta – i to nawet jak zostawisz kluczyki i otwarte drzwi! To się nazywa Klasa! Ale to jeszcze nic… Nic w porównaniu do samego Palacio Derroche. Ta nazwa wywołuje u mnie gęsią skórkę… Derrroche to pięknie i stylowo odrestaurowany, trzypiętrowy budynek, przed wojną słynący nazwą kasyna. Teraz sporo się zmieniło…

Patrząc z zewnątrz czuje się ten magnetyzm, to uczucie, które wabi cię do środka tak jak zrobiło to ze mną… Ściany zdobione są wielkimi, komiksowymi grafikami przedstawiającymi półnagie, uzbrojone kobiety w skąpych kostiumach. Ściana na parterze wyłożona jest czarnym zamszem nasączonym perfumami o uwodzącym zapachu. Okna mają obustronnie wyciemnione, czarne szyby, choć niektóre z nich są uchylone, bądź otwarte. Framugi każdego wyłożone są dookoła krwisto-czerwonym, rażącym neonem. U szczytu, wzdłuż linii ściany, widnieje wielki napis „Palacio Derroche” również wyłożony neonami. Ze wszystkich otworów bucha upalne, gęste powietrze zmieszane z dymem, oświetlane szybkimi błyskami światła. Na dachu ustawione są halogeny rzucające na niebo, długie, czerwone strumienie. Wejście od tej strony jest jedno – drzwi okryte skórą są niemal zawsze zamknięte, a przed nimi siedzi wielki duchem jak i ciałem bramkarz. Zwą go Siarczysty Holloway. Dookoła poruszają się jeszcze dwie postawne postacie – Jemiro i Pietro. Tak to mniej więcej wygląda…

Jako jeden z niewielu miałem zaszczyt przebywać „na tyłach” pałacu. Tam już nie ma neonów. Z ulic dobiegają głuche odgłosy wystrzałów, strzępy rozmów i muzyka. Od strony jezdni, budynek otoczony jest stalowym, wysokim na jakieś cztery metry ogrodzeniem zawierającym jedną, sporą bramę. Ściana pałacu jest czarna, nie ma w niej okien, tylko dwie pary drzwi i brama wyjazdowa z podziemnego parkingu. Przy bramie stoi mała stróżówka, a w niej kolejny facet, którego imienia nie pamiętam.

„Jak w raju”, czyli Wnętrze i jego słodkie tajemnice

Teraz słuchaj dobrze… bo każdy kolejny schodek tej opowieści jest coraz słodszy. Słodycz… Taaa… Gdy uchylasz drzwi, gdy dostajesz się do środka, gdy twoje oczy wbrew kłębiącemu się dymowi wciąż są wyłupione… Wtedy nasuwa ci się tylko jedno krótkie słówko – słodycz.

Holloway po pierwszym spojrzeniu na twój zakazany ryj, wie czy możesz wejść. Sam się go zapytaj skoro chcesz wiedzieć skąd. On po prostu rzuca raz okiem i stwarza jedną z dwóch możliwości – wchodzisz albo spierdalasz – proste. Ja byłem Gościem, więc mnie wpuścił. Wchodzisz do środka przedzierając się przez gęstą falę pociągających, ostrych, kobiecych perfum. Przez marmurową posadzkę, która wypełnia podłogę ciągną się dróżki zbudowane z luster. Wewnątrz, w powietrzu unoszą się kłęby dymu markowego tytoniu, wędrujące wzdłuż całej sali. Sala tworząca parter posiada lustrzany wybieg dla pań w kształcie litery O, wokół którego stoją platynowe stoliki otoczone miękkimi, skórzanymi kanapami. Na owym wybiegu poruszają się najpiękniejsze istoty na tym świecie – oddałbym swoje nędzne życie za każdą z nich. Zgrabne, uwodząco poruszające się, perfekcyjne, doskonałe sylwetki… Wydaje się, że to nie możliwe, że to pewnie halucynacje wywołane dziwnymi oparami… Ale nie… To nie są zwidy. A dowiadujesz się o tym w momencie, gdy jedna z tych piękności zwinnymi, podniecającymi tanecznymi ruchami powoli zbliża się do ciebie. Obserwujesz każde jej poruszenie, widzisz jak oblizuje wypukłe czerwone usta, jak wpatruje się w twoje oczy, jak gładzi dłońmi po swoim obcisłym stroju. Odlatujesz chłopie, jesteś w niebie. Przynajmniej tak stałoby się z tobą, hehe… Jak jesteś twardzielem to wiesz, czego chce ten anioł. Bierzesz ją i dajesz jej rozkosz tak jak ona tobie. To jest sztuka, kolego… A ty stajesz się współ-artystą.

Masz jakąś Brendy? Jak czegoś zaraz nie łyknę, to nic już nie usłyszysz – takie wspomnienia pogrążają do reszty. Brendy… Tak ma na imię jedna z dziewczyn… Ale o niej zaraz. Najciekawszego jeszcze nie słyszałeś, więc przejdźmy przez to szybko. Wewnątrz wybiegu również znajdują się kanapy. Zejście z niego prowadzi schodkami w górę, prosto do drzwi prowadzących na zaplecze. Ściany wnętrza wyłożone są czarnym futrem, na suficie podwieszone są setki małych, czerwonych lamp świecących na tyle słabo, żeby wywoływać znużenie jak i rozgrzewać do czerwoności. Jest jeszcze bar z obszerną wystawą trunków – za ladą pełza kolejna cud-istota imieniem Brendy – już wspominałem. Jak każda z kobiet, jest ona ubrana w skąpe, lecz nie obnażające sekretnych miejsc wdzianko stworzone ze skóry, lateksu, folii czy innych fikuśnych materiałów. Co tu dużo gadać? One wszystkie emanują seksualnością i nie da się oderwać od nich oczu. Są murzynki, Azjatki jak i białe i mulatki – wszystkie perfekcyjne i podniecające. Podczas tańca wykorzystują lassa, bicze czy choćby noże, miecze, pistolety i karabinki. Temperatura krwi stale przy nich rośnie i trzeba się pilnować by nie eksplodować.

Daj jeszcze łyka… Jedyne, co jeszcze wykrzesam na temat seksownych kobiet, to to, że tam jest ich mnóstwo – w tej sali naliczyłem ich około dwunastu – cztery na wybiegu, jedna za ladą, jeszcze sześć na kolanach buhajów takich jak ja i… I jeszcze ta jedna… Ta, która zatrzymała swoim wzrokiem pracę mojego serca na kilka ładnych sekund. Ale ona jest niedostępna – to ona decyduje, kogo chce, a jest wybredna jak cholera. Zrobię z siebie błazna, ale muszę powiedzieć, że jest wysoka, piękna i diabelnie pociągająca. Jest czarną diablicą z fajną irokezową fryzurką, ubraną podobnie do koleżanek – a raczej pracowniczek. Zwie się Eureka… Pożądałem jej, ale ona była nieosiągalna – obserwowała wszystko, co działo się dookoła z nieukrywaną radością, stojąc na małym tarasie wychodzącym na tę salę. Dlaczego jest inna od tych wszystkich panienek? Odpowiedź sama się nasuwa – ona jest szefem.

Coś mało masz tej Brendy… Ale widzę, że masz Whisky – dawaj, bo mi sucho. I od razu lepiej! Słuchaj, zanim znów zacznę się pogrążać. Z sali są 4 wyjścia – dwuskrzydłowe drzwi na zewnątrz, drzwi od strony baru, drzwi od strony tarasu oraz te wychodzące na lustrzany wybieg. Aha! Są jeszcze jedne drzwi! Ale o nich potem, hehe… Bierzmy się za kolejne piętra – sala na parterze jest najistotniejsza, więc tutaj przelecimy raz dwa.

Na pierwszym piętrze znajduje się garderoba dziewczynek, do której wstęp jest surowo wzbroniony, oraz kilka pokoi „dla gości”. Pokoje są dobrze wyposażone – są w nich wygodne łóżka, odtwarzacze CD, po dwa okna, oraz inne duperele umilające życie. Co się w tych pokojach dzieje zależy już od ciebie narwańcu.

Drugie piętro jest podobne – też znajduje się tu kilka takich pokoików, a garderobę zastępuje gabinet Eureki zamknięty na cztery spusty. Ma tam swój prywatny monitoring wszystkich pomieszczeń, kanapę, fotele, barek i wielkie okna - tym razem przyciemniane jednostronnie, tak by mogła obserwować ulicę.

Trzecie piętro jest zamknięte dla klientów. Znajduje się na nim ogromna siłownia, gabinet rusznikarza Travisa, oraz spore pomieszczonko krawieckie, gdzie dziewczyny dają upust fantazjom. Z tego piętra jest wejście na dach, na którym prócz fajnego widoku i kilku sporych halogenów nie znajdziesz nic ciekawego.

Oczywiście piętra poprzeplatane są toaletami, które należą do najczystszych, a przede wszystkim funkcjonują. Nie jest to tani dodatek, ale zarobki lokalu pokrywają takie cudeńka.
Warto też wspomnieć, iż piętra są od siebie sonicznie odizolowane – fajny wyraz, co nie? Chodzi o to, że za chuja nie usłyszysz, co się dzieje nad tobą czy pod tobą choćby się tam mordowali.

Jest jeszcze jedno piętro – piwniczne. Zejście do niego prowadzi z zaplecza za barem oraz przez te piąte drzwi, o których miałem ci powiedzieć. Drzwi ukryte są w futrzanej ścianie i ciężko jest je znaleźć bez pomocy – takie tajne przejście. Prowadzą one do…

„Karty na stół”, czyli Sedno sprawy

Drzwi prowadzą do piwnicy, którą można nazwać centrum lokalu. Prostytucja stała się czystym interesem w naszych czasach, ale to nie jest działalność numer jeden w tym lokalu. Tutaj chodzi o troszkę inną sprawę. Jak się o tym dowiedziałem, bezgranicznie zakochałem się w Palacio Derroche. Nie, pajacu – nie chodzi o narkotyki czy inne świństwa. Tu chodzi o brudną robotę. Tyle, że w tym przypadku nazwałbym to „brudną robotą z Klasą”

W piwnicy znajduje się magazyn pełen różnorodnej broni, strzelnica, parking z kilkoma czarnymi, stylowymi autami i motocyklami, stołówka oraz pomieszczenie „do interesów”. Jest dobrze oświetlone, posiada dwa wyjścia, platynowy stół, dwie kanapy i dwa fotele – tu się robi biznes.

Tak się składa, że Eureka i jej cizie, prócz prostytucji praktykują killer-buisness oraz porwania. Tak więc, te zawrotne, seksowne kobiety, są również świetnie wyszkolonymi zabójczyniami! Wyobraź sobie jak taki zmysłowy kociak przeszywa ci serce sztyletem, albo ścina ci kapuściochę mieczem samurajskim. Nie wiem jak na tobie, ale na mnie robi to ogromne wrażenie – zupełnie się nie spodziewałem, że te anioły z drugiej strony są przebiegłymi diabłami. Czasem na akcję idzie jedna, czasem dwie – o wszystkim decyduje Eureka.

Pierwsze, co zapewne ujrzysz w „pomieszczeniu od interesów” to seksowny tyłeczek, ale drugą rzeczą z pewnością będzie ten cennik:

Eliminacja pojedynczego celu w ciągu miesiąca – 200 gambli,
Eliminacja pojedynczego celu w ciągu tygodnia – 400 gambli,
Eliminacja pojedynczego celu w ciągu doby – 600 gambli,
Za każdy pkt Sławy celu – dodatkowo 150 gambli,
Wyjątkowe utrudnienia – dodatkowo 200 gambli,
Możliwość wyboru narzędzia śmierci – dodatkowo 200 gambli,
Za oddalenie celu o kolejne 100 km od Vegas – dodatkowo 100 gambli,
Uprowadzenie pojedynczego celu w ciągu miesiąca – 300 gambli,
Uprowadzenie pojedynczego celu w ciągu tygodnia – 500 gambli,
Uprowadzenie pojedynczego celu w ciągu doby – 600 gambli,
Za każdy pkt Sławy uprowadzanego – dodatkowo 200 gambli.

Zerknij od razu na ten… Z pewnością ci się przyda:

Noc spędzona w sali – 200 gambli (+ 200 gambli za tańcującego kociaka)
Noc spędzona w pokoju – 150 gambli (+ 400 gambli za kociaka)
Trunki – od 50 do 1000 gambli (zależy od marki i rocznika)
Wyroby tytoniowe – od 5 do 200 gambli

I co teraz o tym wszystkim myślisz? Podnieciłeś się? Obserwując te kobiety na scenie, nigdy nie pomyślałbyś, że brudzą swoje delikatne, pachnące rączki ciepłą, ludzką krwią. To niesamowite zjawisko…

„Dirty Dancing”, czyli Sposób działania

Dobra ta twoja Whisky… Wracając… Sposób ich działania jest pełny stylu i dekadencji. Piękne kobiety, pięknie zabijają… Oczywiście, ich osobowość wciąż przesiąknięta jest erotyką do szpiku kości. Wrzucają na siebie skąpe, obcisłe wdzianka, dosiadają swoich pięknych, czarnych rumaków firmy Kawasaki i pędzą prowokując napalonych facetów. Każda z osobna, likwiduje cele w swoim ulubionym, wyćwiczonym stylu.

Ogólnie rzecz biorąc – stosują wszystkie metody z możliwych. Zabójstwa najczęściej polegają na niezauważalnym wtargnięciu się na teren przebywania delikwenta i wyeliminowanie go bez najmniejszych szmerów. Zdarzają się również głośne akcje z wykorzystaniem materiałów wybuchowych czy miotacza ognia. Różnie to bywa… Czasem jedna z nich po prostu wpada do baru i zabija wszystkich dookoła napawając się krwawym dziełem. Ale najważniejszym wciąż pozostaje – sprzątnąć cel. W porwaniach często biorą udział faceci z Pałacu – w roli kierowcy czy obserwatora. Tutaj najczęściej, zwyczajnie podjeżdżają furgonetką w odpowiednie miejsce i błyskawicznie przejmują cel. Strzelaniny są nieuniknione – ale mówiłem, że to specjalistki.

„Wejście Smoka”, czyli Członkowie

A więc tak… Znasz już kilkoro z nich, ale skoro chcesz to skonkretyzuję ci sprawę. Tańczących kociaków, łącznie jest około 20, z czego 10 jest zabójczyniami. Kociaki, prócz zabawiania mężczyzn i zabijania, na zmianę pracują za barem. Oprócz nich są jeszcze 3 niezwykle ważne postaci kobiece - Eureka i jej najlepsze zabójczynie – Sake i Nova. Czyli kobitek mamy łącznie 23. Dojdą do tego jeszcze 2 starsze kucharki siedzące wiecznie za garami, w piwnicy. Przechodząc do facetów, naliczyłem ich około 8 – głównie są to strażnicy – siedzą w stróżówce, patrolują teren, działają jako posłańcy, chronią nocą interesu. Najważniejszym z nich jest Siarczysty Holloway. Tego faceta nikt nie odważy się tknąć. Nikt, od kiedy urwał jakiemuś facetowi łapę…

Eureka
Jak mówiłem – jest tutaj szefem. Piękna, wysoka murzynka, wystrojona w drogocenną biżuterię i czarne, obcisłe wdzianko. Jest to kobieta spokojna, zdystansowana do otoczenia. Potrafi być stanowcza, a nawet agresywna. Doskonale sprawdza się jako przywódczyni – świetnie kieruje ludźmi. Nie wiem jaka jest w łóżku…

Bd: 13, Zr: 16, Chr: 14, Spr: 14, Prc: 13
Broń ręczna: 6
Bijatyka, kastety: 4
Motocykl: 5
Otwieranie zamków: 4
Pistolety: 4
Zdolności przywódcze: 6
Cała reszta na przyzwoitym poziomie: (od 0 do 3)

„Sake” Sakura
Ta kobieta jest zawrotna jak wódka… Nietypowa, lecz cudowna, mała Azjatka zwinnie tańcząca z wyjątkowo egzotycznym orężem. Jak każda z pań, ma idealną sylwetkę, perfekcyjną w każdym calu – tryska seksualnością i jest cholernie niebezpieczna.

Bd: 15, Zr: 14, Chr: 12, Spr: 11, Prc: 13
Broń ręczna: 8
Wspinaczka: 4
Rzucanie: 5
Motocykl: 4
Kusza: 4
Postrzeganie emocji: 4
Skradanie się: 4
Cała reszta na przyzwoitym poziomie: (od 0 do 3)

„Nova” Zemanova
Ta oto pani pochodzi z Rosji... Rosjanie są fajni… Ona na pewno jest potwierdzeniem reguły – tylko w tym przypadku powinno być – boscy. Ostre rysy twarzy, ciemne, długie włosy i wojownicza postura – czego chcieć więcej?

Bd: 15, Zr: 13, Chr: 13, Spr: 12, Prc: 14
Kondycja: 4
Wspinaczka: 4
Wyrzutnie: 6
Samochód: 5
Karabiny: 4
Maskowanie: 4
Cała reszta na przyzwoitym poziomie: (od 0 do 3)

Reszta kobitek-zabójczyń jest nieco mniej wyszkolona, ale pamiętaj, że wciąż są niezwykle skuteczne, więc różnica będzie niewielka. Tancerki nie zaliczające się do killerów są dopiero uczennicami, więc nie przesadzaj tutaj z pkt umiejętności...

Siarczysty Holloway
Mowa tu o największym i z pewnością najstraszniejszym bydlaku w całym Vegas! Facet ma coś koło 2 m wzrostu, w barach przypomina ciężarówkę… Ogólnie jest spokojny i mało porywczy, ale jak już musi, to reaguje natychmiast – a wtedy, wszyscy wokół padają jak muchy.

Bd: 19, Zr: 16, Chr: 15, Spr: 11, Prc: 12
Kondycja: 6
Broń ręczna: 4
Bijatyka, kastety: 6
Rzucanie: 4
Ciężarówka: 4
Karabiny: 4
Zastraszanie: 6
Odporność na ból: 4
Cała reszta na przyzwoitym poziomie: (od 0 do 3)

Wszyscy faceci krzątający się po terenie Pałacu są nieźle przypakowani - ale bez przesady. Na pewno nie aż tak jak Holloway. Potrafią oni jednak całkiem nieźle strzelać i prowadzić różnorodne maszyny. Nie są wybitnie sprytni, ale to zazwyczaj kolesie z charakterem...

„The End”, czyli Koniec opowiastki

I jak ci się to podoba? Wytrzyj tę ślinę, bo rzygać mi się chce jak na ciebie patrzę! Czyli zamierzasz się tam wybrać? Spoko… Pamiętaj tylko, żeby najpierw pokręcić się to tu to tam i zrobić coś nadzwyczajnego… Co? A nie wiem co! Coś, co zrobi z takiego frajera jak ty, prawdziwego „Gościa”! W innym wypadku, po prostu zapomnij. A jakbyś chciał jedynie coś zlecić to wróć do tego, co napisałem przed chwilą. Nie masz prestiżu, to nawet tam nie wejdziesz!

Jeszcze jedno – nie musisz brać kondomów – mają tam lepsze niż gdziekolwiek indziej…


Jackhammer.
komentarz[7] |

Komentarze do "Palacio Derroche - Pałac Rozpusty"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.
© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl

Wykryto nieautoryzowany dostęp!!!

   PATRONUJEMY

   WSPÓŁPRACA

   Sonda
   Czy interesują cię raporty z sesji NS?
Tak!
Nie.
A co to?
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   Pasożyty
   Hibernatus (....
   Yakuza
   FATEout
   Legia Cudzozi...
   Pistolet Maka...
   Łowca - dzień...
   Neuroshimowe ...
   Śpiąca Królew...
   Bo kto umarł,...

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.020739 sek. pg: