..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
    ORBITAL MENU
    » Neuroshima
    » Świat
    » Bohater
    » Rozrywka
    POLECAMY

     SZUKAJ
    » Mapa serwisu
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

Metanoidy


Witaj wędrowcze, mówią na mnie Grizzly. Nie spóźniłeś się jak twoi poprzednicy, masz u mnie plusa. Zanim przejdziemy do interesów opowiem ci, co mi się wczoraj przydarzyło. Wierz mi, nie mało.

Przedzierałem się cały dzień przez tony przeklętych chaszczy, w nadziei, że uda mi się dotrzeć do tego starego bunkra, nieopodal Rio Grande, kojarzysz? W każdym razie dupa, nie udało się. Neodżungla jest porąbanym miejscem, każdego dnia coś się zmienia i nie można, cholera, odnaleźć starych, dobrych szlaków. Tak się złożyło, że zamiast bunkra znalazłem coś innego i będę szczery, wcale mi się to nie spodobało. Widziałem wiele chujstwa w tym zasranym miejscu i byłem przekonany, że już nic mnie nie zaskoczy - a jednak.

Gdy zapadł zmrok, dotarłem do skażonego obszaru niedaleko starej fabryki samochodów. Oczywiście wyekwipowany byłem w odpowiedni sprzęt na takie okazje, jestem zawodowcem. Gdy się tak przedzierałem przez bagna, coś mnie zaniepokoiło, poczułem na sobie czyjeś spojrzenie. Instynkt podpowiadał mi, że obserwuje mnie nie jedna istota, lecz kilka. Musiałem szybko reagować, bo Neodżungla nie słynie z miłych, puszystych, kochających stworzonek tylko z pieprzonych, wszystkożernych chujów. Szybko obliczyłem dystans między mną, a wejściem do fabryki i zacząłem biec. Nim się obejrzałem, kilka humanoidalnych istot zeskoczyło z drzew na ziemię, a kolejne już się gotowały. Nie miałem czasu się przyglądać, po prostu złapałem swojego Jackhammera i zacząłem do nich pluć ile wlezie, ale jakoś, kurwa, nie mogłem trafić. Te skurczybyki niemalże przewidywały moje ruchy, wszystkie natychmiast schodziły z linii strzału, wyobrażasz sobie coś takiego?! Wywaliłem cały magazynek i naszło mnie to niesmaczne uczucie, że zaraz będę pierdolonym denatem. Kilku panów ot tak wyskoczyło na wysokość około 5 metrów lecąc ze szponami w moją stronę. Zdążyłem jedynie zasłonić się rękami, co nie zmieniło faktu, że sekundę potem leżałem przygnieciony w cuchnącym, radioaktywnym błotku. Jedna z istot złapała mnie za szyję, obezwładniony rzuciłem okiem, by zobaczyć z czym mam do czynienia.

Stworzenia kształtem przypominały ludzi, choć były bardziej zgarbione i poruszały się z niesłychaną zwinnością. Całe były porośnięte szarym, gęstym, mokrym od błota futrem, a widok ich pysków zmroził mi krew w żyłach. Błyszczące, wiecznie otwarte oczy z niemal białymi źrenicami, płaskie nosy z wielkimi nozdrzami, odznaczające się twarde kości policzkowe i te przerażające długie, ostre zęby. Pod futrem kryła się bladoniebieska skóra tworząca wraz z chudym, kościstym ciałem potworną istotę.

Stworzenia były niezwykle gibkie i elastyczne, poruszały się czasem na czworaka, czasem na dwóch kończynach, lecz zawsze niesłychanie szybko. Bez problemu dało się zauważyć, że te kurewskie stwory działają zdecydowanie. W grupie, czując swoją przewagę, są niemal niezwyciężone, a wtedy było ich około 20.

Skurwysyn trzymający mnie za krtań, drugą łapą zakończoną szponami próbował rozciąć mi skafander, ale w ostatniej chwili nadeszła nieoczekiwana pomoc. Przywalił we mnie strumień ostrego światła z halogenu. Reakcja małpoludów była dość zaskakująca, wszystkie skierowały swoje upiorne mordy w stronę źródła światła i w kilka sekund zabrały swoje dupska z powrotem między chaszcze. Błyskawicznie odskoczyły wysoko w górę, łapiąc się gałęzi i przeskakując na następne. Gdy podniosłem się z ziemi, zorientowałem się, że te sukinsyny zabrały moją strzelbę i maczetę, a napastnikiem z halogenem był mój stary znajomy, Boby Brzytwa. Swoją drogą, równy facet!

Również pierwszy raz widział te stworzenia, ale ponoć nie raz o nich słyszał. Jakiś mądrala, co to niby jako pierwszy się z nimi spotkał, nazwał ich profesjonalnie Metanoidami. A niech mu będzie, dla mnie to po prostu kupa zbędnego gówna, stojąca na czele kolejki do wytępienia. Podobno sukinsyny niegdyś były ludźmi, ale ich geny uległy transformacji przez tutejsze skażenie radioaktywne. Żyją i polują w grupach, rozwijają się podobnie do ludzi z tym, że znacznie wolniej jeśli chodzi o umysł. Są jednak w stanie nauczyć się korzystania z różnych urządzeń, niektóre z nich potrafią nawet czytać! Nie są tak głupie i zakręcone jak inne stworzenia, ale jak widać nie śpieszą się do zawierania jakichkolwiek kontaktów z nami - ludźmi. Prawdopodobnie nas nienawidzą, tak jak my ich. Między innymi właśnie dlatego teraz rozmawiamy wędrowcze.

Masz ten miotacz ognia, o który prosiłem? W końcu ktoś musi się tym zająć, nie sądzisz? A może chcesz iść ze mną? Tak myślałem...

Reguły:

Agresja: 15-20
Spryt: 12
Budowa: 13
Zręczność: 18-20
Ruch: 2 metry - 1 segment (Bieg: 5 metrów - 1 segment)
Limit obrażeń: 1 rana krytyczna

Akcje:

- 1 segment:
Ugryzienie, cios łapą: rana lekka
Powalenie: powala, ogłusza (powoduje utratę tury)
Unik przed strzałem

- 2 segmenty:
Wgryzienie się: rana lekka na start, potem kolejne za każdy segment zanim ofiara się uwolni (musi zadać ranę lekką atakującemu i zdać trudny test Budowy)
Odskok: 5 m w górę / 8 m w bok

Unik przed strzałem: Jest to specjalna zdolność posiadana wyłącznie przez Metanoidy. Potrafią one bowiem po ruchach przeciwnika osądzić, w którą stronę za chwilę będzie wycelowana lufa jego guna! Dlatego też mogą robić uniki tuż przed wystrzałem. Nie sprawia im to większych problemów, mają nadzwyczaj gibkie ciała, co pozwala im na przyjmowanie naprawdę egzotycznych pozycji. Takie sztuczki (zmieniając kolejność rzeczy) załatwiamy w ten oto sposób: strzelec rzuca czy trafił (na normalnych zasadach), jeśli zda test, wykonujemy B.T. test Zręczności dla Metanoida. Jeśli go zdał, strzelec nie trafił, chybił, zjebał misję. To tak jakby wcelował i palnął w miejsce, w którym nie ma napastnika! Te ścierwa po prostu są zajebiście kumate i szybkie :)

Niektóre z Metanoidów są zdolne do użycia broni białej czy nawet palnej (na normalnych zasadach, z tym, że one robią to o wiele bardziej nieudolnie - jeśli chodzi o pukawki).

Trafienie Metanoida w walce wręcz, z kopyta bądź bronią ręczną, jest zawsze obarczone dodatkowym utrudnieniem 30%, w końcu zwinne z nich skurczybyki.


Jackhammer.
komentarz[17] |

Komentarze do "Metanoidy"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.
© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl

Wykryto nieautoryzowany dostęp!!!

   PATRONUJEMY

   WSPÓŁPRACA

   Sonda
   Czy interesują cię raporty z sesji NS?
Tak!
Nie.
A co to?
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   Pasożyty
   Hibernatus (....
   Yakuza
   FATEout
   Legia Cudzozi...
   Pistolet Maka...
   Łowca - dzień...
   Neuroshimowe ...
   Śpiąca Królew...
   Bo kto umarł,...

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.013252 sek. pg: