..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
    ORBITAL MENU
    » Neuroshima
    » Świat
    » Bohater
    » Rozrywka
    POLECAMY

     SZUKAJ
    » Mapa serwisu
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

Robert Jamieson


Czy zastanawiałeś się kiedyś, skąd bierzemy tych wszystkich żołnierzy, którzy giną codziennie na Froncie? Nie mówię o tych, którzy prowadzą czołgi, czy wyglądających jakby się wyrwali z Helikoptera w ogniu. Mówię o tych biednych nastolatkach, którzy dostają do ręki Springfielda i walczą z Łowcami. Tych, którzy giną dziesiątkami i nikt o nich nie pamięta. Mamy ich dzięki pracy ludzi takich jak Jamieson.

Płk. Oscar Collins, 3 Kompania piechoty Nowojorskiej.


Robert Jamieson urodził się w 2008 roku w Chicago. Już od dziecka był samotnikiem i zdradzał dążenie do perfekcji. Kiedy miał lat 11 odkrył uroki fotografii i tak mu już zostało. Biegał i wszystkiemu robił zdjęcia, po czym obrabiał je w nielegalnym Photoshopie. Miał do tego dryg, w czerwcu 2020 roku wygrał ogólno amerykański konkurs juniorów w kategorii reportaż. W nagrodę otrzymał wyjazd do Arizony zaplanowany na sierpień. Tam też zastała go wojna.

Młody Robert od dziecka był kopany przez życie. Nie ma czego zazdrościć, przynajmniej na początku. Pojechał fotografować kaktusy, a mógł co najwyżej robić zdjęcia spadającym bombom. Ciekawostka związana z Robertem polegała na tym, że on rzeczywiście je fotografował. Kiedy jego rówieśnicy uczyli się strzelać z karabinu, on robił zdjęcia skażonym rzekom, umierającym zwierzętom, rannym ludziom. Niewiele mówił mi na temat swojej rodziny. Wiem tylko, że jego ojciec był weteranem z Iraku, dlatego mógł bronić ich od całej tej hołoty jaka pałętała się w tym czasie po drogach. Pierwsze lata wojny przetrwał w jakiejś chatce, gdzie żył wraz z rodziną jak dzikus. To jeden z rzadszych okresów, kiedy Bob nie robił zdjęć. Zwyczajnie nie miał baterii.

Kiedy bomby przestały spadać, a sytuacja zrobiła się trochę spokojniejsza, ojciec Roberta postanowił, że muszą spróbować wrócić do Chicago. Matka już wtedy nie żyła. Ojciec i syn ruszyli więc na północ, aby dostać się do swojego rodzinnego miasta. Wiem, że tam nie dojechali, a jechali naprawdę długo. O tym etapie swojej historii Robert także nie lubi opowiadać. Chyba go rozumiem. Kiedyś na siłowni widziałem blizny na jego plecach. Wyglądały jakby ktoś okładał go batem. W każdym razie, Robert w 2028 roku stanął na wjeździe do Nowego Jorku z Nikonem na szyi i karabinkiem M4 przewieszonym przez ramię. W plecaku dźwigał podstawowe zapasy i laptopa Apple.

Nasi chłopcy szybko go zatrzymali, potwierdzili jego amerykańskość i zabrali na komisariat. Kiedy Robert siedział w celi, jak każdy przyjezdny w tym czasie, funkcjonariusze dorwali się do laptopa. Wiesz, wtedy jeszcze nie było to nic obcego. Nikt nie próbował go zjeść ze względu na wizerunek jabłuszka. Cały twardziel był zapchany fotografiami, a były ich setki. Krajobrazy, ludzie, gangerzy, mutanci, całe powojenne Stany utrwalone na zdjęciach. Domyślasz się, że szybko postanowiliśmy go wykorzystać.

Robert dostał mieszkanie, ubranie i sprzęt, którego potrzebował. W zamian za to miał zrobić ze wszystkich Amerykanów patriotów, a z Paula Collinsa największego męża stanu w całej Ameryce. Na pierwszy ogień ruszyły zdjęcia Collinsa. Prezydent dostał najlepszą sesję zdjęciową odkąd wybuchła wojna. Jamieson ukazał go tak, jak tego chcieliśmy. Zatroskanego, ale silnego. Wrażliwego, ale zdecydowanego bronić kraju. Mieliśmy Collinsa na interwencjach, Collinsa wizytującego armię, Collinsa w ruinach. Wszystkie te zdjęcia zaczęły być rozsyłane po Stanach. I to zadziałało.

Jego synalek już się nie doczeka takich zdjęć. Dlatego też nigdy nie będzie taki jak ojciec. Nie zbuduje sobie odpowiedniego wizerunku. Jamieson zrobił jeszcze trochę zdjęć z odbudowy miasta, z interwencji, po czym dostał przełomowe dla jego kariery polecenie. Miał pojechać na Front i tam wśród krwi, potu i złomu trzaskać zdjęcia. Rozumiesz, miał zostać żołnierzem, tylko bez karabinu. Idiotyzm, prawda? Oczywiście pojechał.

Zdjęcia, które tam zrobił obleciały całe cywilizowane Stany. Musiałeś widzieć chociaż jedno z nich. Najsłynniejsze jest chyba to z wysadzonym Juggernautem. Nie kojarzysz? Żołnierze siedzą na stalowym czołgu Molocha, jeden odpala papierosa, drugi czyści karabin. Uśmiechy, profesjonalizm i ta bijąca ze zdjęcia pewność siebie. Moloch to pestka. Amerykańscy chłopcy jak zwykle dadzą radę. Jamieson stał się kimś ważnym. Dobrze było mieć zrobione przez niego zdjęcia w biurze albo w domu. Największym lansem było mieć portret pstryknięty przez Boba jego wysłużonym Nikonem.

Tyle, że on już prawie nikomu nie robił wtedy zdjęć. Wojna pochłonęła go całkowicie. Wyjeżdżał z każdą zmianą kontyngentu. Fotografował w takich miejscach, w których ja nie chciałbym się znaleźć uzbrojony po zęby. Kilka razy został postrzelony, ale zawsze wracał. Przyjął stopień majora tylko dlatego, że mógł robić zdjęcia w jeszcze bardziej zwariowanych miejscach. Jego fotki lądowały na wszystkich plakatach werbunkowych. Ale tylko te niektóre. Jamieson robił przy okazji zdjęcia maszynom, które zobaczył na polu walki. Nasi analitycy opracowali na ich podstawie kilka skutecznych metod walk z metalowymi paskudami.

Zdjęcia Roberta były świetne, ale on sam zaczął umierać. Nie tak fizycznie, jakby wewnętrznie. Miał forsy jak lodu, natura nie poskąpiła mu ładnej gęby, a Front wyrobił kaloryfer jak się patrzy. Panienki miękły na widok jego zaciętej twarzy. Barmani łasili się o duże napiwki. W Nowym Jorku był herosem, którego potrzebowaliśmy. A on coraz częściej wysuszał samotnie butelki i zamykał się w pracowni. Kadrował zdjęcia zapewne. Tak nam się wtedy wydawało. Gość miał ewidentnie jakiś problem, ale nie wiedzieliśmy jaki. Któregoś razu zostałem wezwany na cito na interwencję. Jamieson leżał pijany na chodniku. Strzaskał nowy obiektyw, który ściągnęliśmy aż z Alabamy. Policja dostała rozkaz odtransportowania go do domu i zatuszowania całej sprawy. Zająłem się tym osobiście.

Jego apartament był w strasznym stanie. Popielniczki walały się po podłodze, kanapa była poprzepalana i zalana alkoholami z całych Stanów. Cała łazienka, do której wodę doprowadzaliśmy trzy tygodnie, była jednym wielkim laboratorium do wywoływania zdjęć. Pokój, który miał robić za sypialnię, Robert przerobił na pracownię do fotografii cyfrowej. Wszystkie ściany były pokryte zdjęciami. Wszędzie widziałem wojnę. Ten człowiek wsiąkł we Front bardziej, niż jakikolwiek nasz weteran. On żył tą wojną, miał ją nawet w domu. Ułożyłem go na kanapie i zacząłem przeszukiwać mieszkanie. Wmawiałem sobie, że szukam ukrytych flaszek, ale tak naprawdę szukałem zdjęć.

Znalazłem kilka z nich. Kilka obrazów, które miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Były to potworne zdjęcia. Ludzi rozrywanych na strzępy, oblezionych przez małe, błyszczące roboty. Ciała i czaszki walające się po polu walki. I naszych dzielnych chłopców. Zapłakanych, modlących się do Boga. Widziałem zdjęcia Maszynoludzi, które widzi się tylko raz, zanim nadejdzie śmierć. Widziałem taki Front, jaki widział Jamieson. Prawdziwy Front, na który wysłaliśmy tysiące dzieciaków, właśnie dzięki jego fotografiom. Najnowszą fotkę zobaczyłem na ekranie komputera. Pamiętam ją do dzisiaj. 16-letni chłopak wyciąga rękę, na ustach zamiera krzyk, z oczu lecą łzy. Maszyny zaczynają rozcinać jego kamizelkę kuloodporną, aby móc wprowadzić Kontrolera. Za chwilę chłopak przestanie być człowiekiem. Błaga Jamiesona o ratunek, a ten robi to, co robił od zawsze. Po raz setny tego dnia, naciska spust migawki.

Imię i nazwisko: Robert Jamieson
Pochodzenie: Nie Twój zasrany interes/Chicago
Specjalizacja: Technik
Profesja: Łowca
Cechy: Zalety klasycznego wykształcenia/ Fotograficzna pamięć
Sztuczki: Człowiek, który się kulom nie kłaniał, Chłodnym okiem
Choroba: Paranoja

Budowa 12
Pakiet Sprawność 3

Zręczność 13
Zwinne dłonie 6
Pistolety 1
Karabiny 3
Pakiet Prowadzenie pojazdów 2

Charakter 17
Perswazja 2
Niezłomność 5
Odporność na ból 6
Morale 3*

Spryt 14
Pierwsza pomoc 3
Fotografika 8
Komputery 4
Geografia 3
Chemia 3

Percepcja 17
Tropienie 3
Pakiet Spostrzegawczość 5
Pakiet Kamuflaż 3
Fotografowanie 8

*Kwestia umiejętności opartych o Charakter jest w przypadku tej postaci skomplikowana. Morale nie motywują Jamiesona do działania, jednak jeżeli musi wykonać działanie wymagające ryzyka to się go podejmie, bo się do tego przyzwyczaił, a wręcz nie umie bez tego żyć.

Uwagi od autora dotyczące przedstawiania postaci i potencjalnych scenariuszy:
Robert jest postacią, która narodziła się w mojej głowie przy okazji przeglądania zdjęć na ostatnim World Press Photo. W zależności od koloru można ją przedstawiać w różny sposób, jednak ze względu na akterystykę Jamiesona odradzam Chrom. Jest to człowiek po przejściach, który wykonuje straszną robotę. Na moich sesjach ta postać pojawi się jako część scenariusza. Jamieson zniknie z Nowego Jorku i władze wyznaczą nagrodę za jego sprowadzenie. Sesja będzie raczej jak zwykle stalowa. Jednak moim zdaniem Jamieson najbardziej nadaje się do podprowadzenia go w rdzy. Uosabia bezsens dalszego oporu przed Molochem. Jest pośrednikiem śmierci i upadku ludzkości. Tylko, że tego nie pokazuje. Rtęci prowadzić nie umiem i nie będę umiał, jednak kto wie, co Robert mógł utrwalić na kliszach? Mam nadzieję, że tego typu bohater wam się do czegoś przyda i będziecie mogli go wykorzystać na swoich sesjach.


Zakaris.
komentarz[30] |

Komentarze do "Robert Jamieson"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.
© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl

Wykryto nieautoryzowany dostęp!!!

   PATRONUJEMY

   WSPÓŁPRACA

   Sonda
   Czy interesują cię raporty z sesji NS?
Tak!
Nie.
A co to?
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   Pasożyty
   Hibernatus (....
   Yakuza
   FATEout
   Legia Cudzozi...
   Pistolet Maka...
   Łowca - dzień...
   Neuroshimowe ...
   Śpiąca Królew...
   Bo kto umarł,...

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.082470 sek. pg: