..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
    ORBITAL MENU
    » Neuroshima
    » Świat
    » Bohater
    » Rozrywka
    POLECAMY

     SZUKAJ
    » Mapa serwisu
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

Szamanizm


Brunatna kozica biegła po ścianie zrujnowanego, pozbawionego szyb budynku, trzymając swoje kam kam obiema rękami. Właściwie to nie biegła. Kam kam unosił ją po ścianie starego wieżowca coraz wyżej i wyżej. Budynek był ogromny, wyższy niż jakikolwiek wieżowiec z Chicago czy Cleveland. Cały był oszklony pięknie wypolerowanymi szybami, zza których obserwowały ją twarze dawno nieżyjących ludzi. Sama nie wiedziała czy leciała wewnątrz budynku, czy na zewnątrz, zdawało jej się, że widzi klatkę schodową, a w niej biegających ludzi. Jakiś przystojny mężczyzna w garniturze wpadł na młodą blondynkę w okularach, a ta rozrzuciła swoje papiery po schodach. Mężczyzna pochylił się nad kobietą, ale kozica już ich nie widziała, leciała coraz wyżej. Otaczały ją chmury, całe kłęby chmur, migały kolejne szyby. Wszystko to wyglądało jak jakaś wariacka winda bez ścian. Powoli zbliżała się do szczytu wieżowca. Niebo stało się błękitne, twarze zza szyb zniknęły, a Kozica stanęła na dachu budynku swoimi bosymi stopami. Ujrzała przed sobą swojego dobrego przyjaciela, świętego Jana Apostoła. Uśmiechnął się do niej i wskazał na niebo nad sobą. Kozica kiwnęła głową i wyciągnęła z podręcznej torby dary dla duchów - puszkę fasoli, naszyjnik z nakrętek i rysunek dziecka. Święty Jan pokiwał głową i dmuchnął w jej stronę. Kozica uleciała wysoko do nieba. Tam ujrzała swojego ojca.


Przed wydaniem NS 1.5 Portal wielokrotnie mówił o tym, że w Neuroshimie nigdy nie pojawi się magia, w żadnej postaci. A mimo to w Gwiezdnym Piracie z grudnia 2004 ukazał się artykuł Marcina Blachy na temat profesji Szaman. Narratorem tekstu był właśnie przedstawiciel owej profesji, który prowadził monolog na temat codzienności życia Szamana. Wielu ludzi zaskoczyło to, jak wiele paranormalnych umiejętności posiadał narrator. Opowiadał on bowiem, że widzi wokół siebie masę duchów, które pomagają mu w każdej czynności, że potrafi wyjść ze swojego ciała i podróżować gdzieś daleko, że potrafi leczyć i przepowiadać przyszłość. Przytaczał przy tym całą masę anegdot o sobie i innych ze swojego fachu, których "szamanienie" rzeczywiście skutkowało. Czytając tekst odnosiło się wrażenie, że nie dość, że bohater nie kłamie, to jeszcze wszystkie te jego opowieści są bardzo naturalne, jakby rozmawianie z duchami, latanie w przestworzach i widzenie przyszłości rzeczywiście było dla niego codziennością. Jeśli więc założymy, że Szaman nie kłamał, a jego zabiegi rzeczywiście były skuteczne, to w jaki sposób można to pogodzić z twierdzeniem o braku magii w NS? To, między innymi, postaram się odkryć i wyjaśnić w poniższym artykule.

"Stojąc tam, ujrzałem więcej niż umiem opowiedzieć i zrozumiałem więcej niż zobaczyłem. W uświęconym porządku widziałem duchową postać wszystkich istot, postać wszystkich postaci, bo muszą żyć razem jako jedna istota. I zobaczyłem, że święty Krąg mojego ludu jest jednym z wielu, które tworzą jeden Krąg, szeroki niczym światło dnia i światło gwiazd, a w środku rosło potężne, pokryte liśćmi drzewo, osłaniając wszystkie dzieci jednej matki i jednego ojca. Zobaczyłem, że była to świętość."

Opis wizji Czarnego Łosia, szamana jakuckiego.


Aby pojąć rolę szamana w świecie po apokalipsie, musimy wpierw przyjrzeć się zjawisku szamanizmu w naszym świecie, kiedyś i teraz. Książek na ten temat napisano niezliczone ilości (warte polecenia są szczególne dzieła takich pisarzy i naukowców jak Joan Halifax, Michael Winkelman, czy Sławomir Wasilewski, większość podstawowych informacji odnajdziemy też w "Etnologii Religii" Andrzeja Szyjewskiego). Z racji ograniczonej ilości miejsca oraz raczej popularnonaukowej formy tego artykułu zrobimy to szybko i po łebkach - zajmiemy się tylko najbardziej interesującymi nas tematami.

Z czym nam się kojarzy szamanizm? Jakie obrazy przychodzą do głowy, gdy mówimy "szaman"? Pewnie będzie to stary, mądry Indianin z fajką. Czarownik i uzdrowiciel. Ćpający różne dziwne świństwa, po czym wchodzący w trans i rozmawiający z duchami przodków, bądź lecący gdzieś daleko. Z drugiej strony, wielu ludzi może go uważać za oszusta, kłamcę, pajaca albo pozera, który śmiesznymi sztuczkami i krzykliwym zachowaniem zwraca na siebie uwagę i sprawia wrażenie oświeconego.

Bzdura. Szaman nie musi być ani stary, ani mądry. Szamanem jest się całe życie, od urodzenia (a właściwie inicjacji szamańskiej, symbolizującej nowe narodziny), a więc szaman może być i młody i stary. Nie zawsze musi być mądry, bardzo często zdarzało się, że szamanami było osoby chore psychicznie, upośledzone. Fakt, że ze swoich podróży po światach astralnych zdają się czerpać ogromną wiedzę, nie oznacza od razu, że są mądrzy. Mimo, że najczęściej gdy mówimy o szamanach, przychodzą nam do głowy Indianie Ameryki Północnej, to tak naprawdę zjawisko to nigdy nie występowało tam w aż takim nasileniu, jak na przykład na Syberii. Choć szaman może się zajmować uzdrawianiem, ziołami i medycyną, to zazwyczaj była to dla niego wiedza pomocnicza, podrzędna względem "szamanienia". Na pewno też szaman to nie to samo co czarownik, choć czasem w plemionach jedna osoba łączyła te dwie funkcje. Uważa się jednak, że zjawisko szamanizmu jest typowe dla półkuli północnej, a zjawisko czarownictwa, czarostwa - dla południowej (choć magia jako taka występowała z powodzeniem na całym świecie, wystarczy spojrzeć na Egipt, albo współcześnie na wicca). Szaman wcale nie musi brać narkotyków, żeby wejść w trans. Istnieje ogromna faktografia mówiąca o szamanach, którzy w życiu nie tknęli żadnej substancji psychoaktywnej, a mimo to widzieli i rozmawiali z duchami, bądź doświadczali wyjść poza ciało (Out of body experience). No i co najważniejsze, szamani nigdy nie byli oszustami. Mimo, że zdarzało się, że prostymi sztuczkami oszukiwali publiczność (na przykład przy usuwaniu złego ducha z ciała chorej osoby, pokazywali ukryty wcześniej w dłoni kamień jako owego ducha), to zawsze święcie wierzyli w skuteczność swoich zabiegów. Pewne jest również, że rzeczywiście mogli doświadczać wizji duchów i przodków oraz latać gdzieś w zaświaty - świadczą o tym niezwykle szczegółowe relacje szamanów z całego świata. Co ciekawe, również wszyscy obserwatorzy szamańskich zabiegów (a nawet sama leczona osoba) byli przekonani o skuteczności zabiegów szamańskich. Zdarzało się nawet, że również obserwatorzy wchodzili wraz z szamanem w trans i widzieli to, co on. Absolutna niepodważalność instytucji szamańskiej w społeczności jest jednym z podstawowych warunków do zaistnienia zjawiska szamanizmu. Zapamiętajmy tę informację, będzie nam potrzebna w dalszej części artykułu.

No dobrze, wiemy już, czym szamanizm nie jest. Czym w takim razie jest? Źródeł szamanizmu możemy doszukiwać się w dwóch miejscach. Właściwie to dopiero na styku tych dwóch źródeł zachodzi zjawisko kulturowe, które możemy zaklasyfikować do szerokiego pojęcia "szamanizm". Po pierwsze są to wyjątkowo specyficzne warunki kulturowe, jakie musi posiadać społeczność, by w jej kręgu jakaś postać otrzymała rolę szamana. Mowa tu oczywiście o społeczeństwach i kulturach określanych jako "prymitywne", "przedhistoryczne", "tradycyjne", i tak dalej. Chodzi tu o społeczności ludzi akteryzujących się kilkoma typowymi cechami, jak na przykład niepiśmienność czy całościowa wiedza o własnej kulturze. Społeczności takie, na przykład plemiona Indian, bądź ludy wielkiego stepu miały tendencję do całościowych prób zrozumienia otaczającej ich natury (nie tak, jak człowiek współczesny, który poprzez kolejne odkrycia stopniowo odkrywa coraz to większą część natury), stąd na przykład pojawianie się w tych kulturach magii bądź mitologii. Szaman w takiej społeczności miał być właśnie osobą pomocną w wyjaśnianiu tego wszystkiego, co zdawało się niemożliwe do wyjaśnienia, a więc na przykład zmiennych warunków atmosferycznych, chorób, czy zjawiska śmierci. Sama instytucjonalność szamana też często była nierozerwalnie związana z mitologią plemienia, w którym na przykład pierwszy szaman był krukiem, bądź otrzymał swoją moc od ptaków gromu. Wszystko to służy całościowemu wyjaśnieniu, dlaczego akurat ta konkretna osoba w społeczności ma prawo do rozmawiania z duchami i korzystania z ich pomocy.

Z drugiej strony, zjawisko szamanizmu musi być ugruntowane wewnętrznie i opiera się na naturalnej zdolności człowieka do wchodzenia w odmienne stany świadomości (Altered States od Consiciousness, ASC). Wszyscy dobrze wiemy, że po zażyciu "kwacha", czyli LSD, bądź grzybów halucynogennych, człowiek zaczyna dostrzegać rzeczy, które nie istnieją naprawdę. Jednak to, co zobaczymy podczas sesji w trakcie ASC zależy tylko i wyłącznie od naszego umysłu, od tego jak jest ukształtowany i jakie sekrety ukrywamy w naszej podświadomości. Klucz w zjawisku szamanizmu istnieje w procesie wychowania i dostosowania naszego umysłu do sesji ASC w taki sposób, by podczas "tripów" dostrzegać te rzeczy, które mamy dostrzegać. Jeśli dziecko od małego będzie wychowywane na szamana i u boku innego szamana odbierze niezwykle dokładne wykształcenie co do tego, jakie duchy spotka podczas swoich szamańskich transów, to podczas swoich pierwszych wizji rzeczywiście zacznie dostrzegać te zjawiska, których oczekiwał.

No dobrze, załóżmy, że dzięki wychowaniu w określonej i bardzo specyficznej kulturze można zmusić umysł do widzenia duchów podczas brania LSD. Ale powiedzieliśmy przecież wcześniej, że szaman wcale nie musi brać narkotyków, by być szamanem. Jak w takim razie zmusić swój umysł do dostrzegania rzeczy niewidzialnych dla ludzkiego oka? Dlaczego tak wielu szamanów syberyjskich, mimo, że byli mistrzami wchodzenia w transy i walczenia ze złymi duchami, w życiu nie miało żadnej styczności z substancjami halucynogennymi? Problem ten został rozwiązany dopiero w połowie XX wieku, dzięki badaniom przeprowadzonym przez antropologa i neurologa, Michaela Winkelmana. Odkrył on bowiem, że opiaty mogą być produkowane przez gruczoły w ludzkim umyśle, jako na przykład środek przeciwbólowy. Wydaje się to niesamowite? Zastanówmy się nad jakimś bliskim nam przykładem, na przykład nad dyskotekową kulturą Rave. Duszna, wypełniona tysiącem osób sala skacząca i bawiąca się przez kilka godzin w rytm głośnej muzyki. Każdy z uczestników imprezy Rave opowiada jak w takim wielogodzinnym, szalonym tańcu wpada w swoisty trans, który pod wieloma względami podobny jest do tego, jaki przeżywa człowiek po zażyciu substancji halucynogennej. Do podobnego zjawiska może dojść na koncercie heavy metalowym w młynie, albo podczas wielogodzinnego tańca szamana syberyjskiego wokół ogniska w ciężkim stroju z futer zwierzęcych i metalowych ozdób. A więc mając na uwadze wyniki doświadczeń Winkelmana, wszystko jedno czy szaman zażywa narkotyk, czy produkuje narkotyk "naturalnie", za pomocą wielogodzinnego wymęczenia swojego organizmu, medytacji, hiperwentylacji, przeciągającej się bezsenności, czy dowolnej innej metody wchodzenia w ASC. Efekt jest ten sam.

Powróćmy jeszcze do kulturowego uwarunkowania występowania szamanizmu. Sposób myślenia społeczeństw pierwotnych, organizacja plemienna, totemiczno-klanowa i pojmowanie świata to temat na kilka ogromnych artykułów. Niech nam wystarczy kilka faktów, takich jak ten, że społeczność, w której żyje szaman musi posiadać bardzo ograniczoną wiedzę na temat funkcjonowania świata, a mimo to musi żyć w cyklu nieustannych prób jego zrozumienia. Bezpośrednim wynikiem całościowych prób zrozumienia funkcjonowania świata jest tworzenie mitologii oraz własnych wyobrażeń na temat kosmologii świata. Kiedy plemię posiada już swoje mity, a także jakąś wizję kosmologii, szaman ma podstawy teoretyczne do projektowania sobie określonych obrazów podczas swoich tripów. Mowa tutaj o zwyczajowych krainach, nazywanych przez nas przykładowo piekłem i niebem, światem astralnym, krainą bogów, czy też krainą umarłych, po których szaman może podróżować. Znany religioznawca, Mircea Eliade, wyróżnił pewne powtarzające się grupy motywów i symboli, jakie pojawiają się w wizjach szamanów na całym świecie. Są to na przykład Axis Mundi, czyli drzewo bądź góra kosmiczna, po której szaman wspina się by dotrzeć do nieba i po której schodzi, by dotrzeć do krain umarłych. Najbardziej znanym przykładem Axis Mundi jest oczywiście nordycki Yggdrasill, drzewo świata. Z innych typowych motywów mitycznych można wyróżnić na przykład "obdarowywanie" mocą szamańską przez orły lub kruki (popularny motyw ptaka gromu). Często też podczas tripów szaman przyjmuje postać zwierzęcia (stąd często zjawisko lotu dzięki przyjęciu postaci orła, wraz z innymi orłami - duchami).

Warto przy okazji pokrótce przybliżyć jedną z teorii na temat pojawienia się duchów w wierzeniach ludzi pierwotnych. Chodzi tu o jeden z elementarnych problemów, z jakim musiał się uporać człowiek pierwotny: co różni człowieka żywego i martwego? Przecież z zewnątrz zdają się wyglądać identycznie, z tym wyjątkiem, że jeden nie żyje. Zatem musi mu czegoś brakować, czegoś, czego my nie widzimy. Podobnie - co się dzieje, kiedy człowiek śpi albo jest w transie? Przecież wszyscy widzą, że leży on w miejscu i się nie rusza, a mimo to, po powrocie do świadomości opowiada, że zwiedzał odległe krainy, widział ludzi, którzy już dawno nie żyją i rozmawiał z nimi. Zatem jakaś jego część, ta część, której my nie możemy dostrzec, musiała się odłączyć od ciała i przebywać gdzieś daleko. Również nad podobnymi rozterkami zastanawiano się, gdy ktoś z plemienia zachorował. Co się stało, przecież on nie został ranny w żaden widoczny sposób. W takim razie coś musiało do niego wejść, bądź coś musiało go opuścić. Ergo, tym czymś czego nie widać, a co różni jeden stan od drugiego jest dusza, duch. Z czasem ten pogląd został rozszerzony przez człowieka pierwotnego na całą otaczającą go naturę, na działające i zepsute przedmioty, na żywe i martwe zwierzęta i rośliny. W ten sposób cały otaczający go świat zaroił się od duchów. A szaman, który jest mistrzem wychodzenia z własnego ciała i podróżowania pośród duchów, a także dzięki temu, że posiada na ich temat ogromną wiedzę (wynikającą oczywiście z jego kultury i mitologii, którą skrupulatnie przyswaja) staje się nierozerwalnym towarzyszem, władcą, sługą, bądź pogromcą duchów.

Życie szamana, niezależnie skąd pochodzi, często ma kilka wspólnych punktów. Po pierwsze, trzeba wiedzieć, że szamanem nie można zostać - trzeba się nim urodzić (oczywiście, jak wszędzie, i od tej reguły są wyjątki). A to dlatego, że w społeczności pierwotnej to duchy określają, kto jest szamanem, a kto nim nie jest. Widać to poprzez wiele łatwo rozpoznawalnych cech. A to średniowieczne Signum Diaboli, a to szósty palec u stopy, a to dziwne zjawiska atmosferyczne podczas narodzin. Generalnie za znak od duchów może zostać uznane wszystko. Wtedy rozpoczyna się skrupulatny proces wychowywania dziecka na szamana, który nieraz może przybierać bardzo dziwaczne formy (z ciekawszych przykładów - młody szaman całe dzieciństwo spędza wśród dziewczynek). Gdy nadchodzi odpowiedni czas, adept szamański powinien odnaleźć sobie mentora, który przygotuje go do inicjacji: zapozna go z kosmologią, mitologią, duchami widzianymi podczas tripów, technikami wchodzenia w trans, symboliką stroju i ekwipunku szamańskiego, rolą szamana w społeczeństwie, jego obowiązkami, itd. W końcu nadchodzi moment inicjacji, który jest chyba najważniejszym momentem w życiu szamana. To, co przeżyje i zobaczy podczas swojego pierwszego transu, nadrzędnie wpłynie na wszystkie jego kolejne tripy, dlatego tak ważne jest, by dobrze przygotować adepta do inicjacji. Po przejściu inicjacji możemy już mówić o pełnoprawnym szamanie, gotowym do wypełniania przeznaczonych mu obowiązków w społeczności. Poza zwykłymi obowiązkami członka plemienia, takimi jak zdobywanie pożywienia, branie udziału w walkach, czy płodzenie dzieci, będzie musiał odprowadzać dusze zmarłych członków plemienia do zaświatów, rozmawiać z duchami i prosić ich o rady w momentach problemów bądź głodu, będzie musiał wyganiać złe duchy, bądź sprowadzać do ciała chorego tego ducha, który go opuścił. Naturalnie, szaman czyniąc wszystkie swoje zabiegi zdobywa sławę i coraz większą moc. Pomocne w tych wszystkich zabiegach będą oczywiście rozmaite techniki zielarskie, wiedza geograficzna, bądź umiejętności aktorskie. Trzeba pamiętać jednak, że zawsze i szaman, i społeczność jest w 100% przekonana o skuteczności szamańskich zabiegów, bowiem bardzo wiele sukcesów jest odnoszone dzięki zjawisku placebo. Jeśli jednak z jakiegoś powodu "szamanienie" nie jest skuteczne, to nigdy nie może zostać obwiniona o to sama instytucja szamanizmu. Po prostu ten konkretny szaman jest nieskuteczny, bądź w okolicy jest jakiś wyjątkowo silny duch lub inny szaman, który utrudnia działanie - powodów zresztą może być o wiele więcej. Warto tutaj przytoczyć przykład pewnego oksfordzkiego antropologa, który popłynął na Melanezję i próbował tamtejszą społeczność przekonać o oczywistej nieskuteczności szamańskich zabiegów, opartych na zwykłej szarlatanerii, oszustwie i ciemnocie widzów. Po miesiącu był najbardziej znanym szamanem w całej Melanezji.

Tak jak powiedzieliśmy, to co szaman zobaczy podczas swojego tripa, wynika zawsze z kultury, w jakiej jest wychowany. Działa to jednak w obie strony, szaman również kulturę tworzy. Interpretuje zjawiska zachodzące w otoczeniu, wyznacza trendy i udziela wskazówek. Szaman jest chodzącą instytucją społeczną. Do niego przychodzi się po radę, pomoc, naukę. Załóżmy, że do osady jakiegoś plemienia przyszedł obcy, biały człowiek. To w gestii szamana będzie dogadanie się z nim i wyjaśnienie społeczności, jakie duchy go tu przygnały. Jego zadaniem będzie też umieszczenie białego człowieka w plemiennym uniwersum, tak jak naturalnym będzie umieszczenie bogów białego człowieka w plemiennym panteonie. Podobne czynności będą leżały w gestii naszego bohatera w przypadku nieoczekiwanych zjawisk atmosferycznych, w momencie pojawienia się chorób czy plag. To szaman jest narzędziem do tłumaczenia niewytłumaczalnego, i to na nim leży obowiązek naprawienia świata oraz przywrócenia go do stanu zwykłego. Szamanizm jest więc uniwersalnym mechanizmem kulturowym, służącym prymitywnym społecznościom do adaptacji wobec otaczającej ich natury. A że po wojnie natura kompletnie zbzikowała, to i szamanizm dostał szansę na swój renesans.

"Oskarżony o znachorstwo Paweł Dybała, włościanin ze wsi Podklasztorze w pow. Opoczyńskim.

Dybała opowiadał sam o sobie, że był w piekle, gdzie niezliczona moc diabłów poddawała go najsurowszym mękom, aby tylko wyparł się Jezusa; m.in. wyjmowano mu mózg i lano do głowy kwas siarczany, wyjęto mu serce, które - czy mu potem włożono na powrót, nie wie. Dopiero szrama w kształcie krzyża, którą ma na lewej ręce od wypadkowego skaleczenia się siekierą, pomogła mu wydostać się z piekła bez szwanku.

Do Dybały schodzono się tłumie z najodleglejszych okolic na poradę. Jako lekarstwo, chorzy jedli resztki wosku, pozostałego ze świec, pili wodę święconą i dekokt z ziół przez Dybałę przyrządzony; znachor okadzał ich mirą i oprowadzał zapaloną świecę naokoło głowy, mówiąc, że to najlepsze lekarstwo na wypędzenie złego. (...)

Przypuszczane w Dybale zboczenie umysłowe, mania religiosa, dwukrotnie w l. 1868 i 1883 przez lekarzy było odrzucone. Dybała niejednokrotnie udawał wariata, aby mu tylko w praktykach nie przeszkadzano. (...)

Skazano go na 5 miesięcy więzienia."


Z kroniki sądowej, "Gazeta Radomska", 1884, nr 23


Cóż, mimo wszystko jeśli opierając się na powyższych informacjach chcemy umieścić szamanizm w świecie po apokalipsie, to czeka nas naprawdę sporo pracy. Właściwie poniższe kilka akapitów powinno być niejako preludium do kolejnych pomysłów i artykułów. Najbardziej podstawowy problem wiąże się ze spełnieniem warunków społeczno-kulturowych, bo dobrze wiemy, że nawet Indianie żyjący obecnie w rezerwatach już dawno do społeczności prymitywnych nie należą. Jak zatem może wyglądać naturalne środowisko występowania szamana? Tworząc i projektując grupy ludzi zbierające się wokół postaci szamana po apokalipsie możemy korzystać z kilku prawdopodobnych, no i niosących pewną wartość fabularną, tropów. Po pierwsze, wojna nuklearna z naturalnych powodów wywołała u człowieka traumę do technologii, elektroniki, nowoczesności i nauki. Jeśli do tego dodamy mechanicznego potwora z północy, człowiek szybko postara się zapomnieć o wszelkich osiągnięciach nauki, dla samego komfortu psychicznego. Psychologicznie więc stanie się bardziej wierzący, będzie skłonny tłumaczyć sobie świat poprzez zjawiska nadprzyrodzone, łatwiej będzie popadać w rozmaite kulty bądź sekty. Potrzebować wtedy będzie kogoś, kto zawsze wytłumaczy niewytłumaczalne. Tym bardziej, jeśli jakiś z potencjalnych szamanów stanie się sławny w którymś rejonie, a przekazywane z ust do ust opowieści na temat jego dokonań będą wręcz absurdalne, to ludzie i tak będą chcieli się chwytać wszelkiej możliwości uwierzenia w istnienie takiej postaci, nawet jeśli nigdy nie istniała. Po drugie, apokalipsa prezentuje nam ogromny wachlarz narzędzi do wywołania recesji kulturowej małych społeczności. Malutkie miasteczka, przez 30 lat odcięte od wszelkiego świata, zniszczone biblioteki, brak Internetu, umierający specjaliści bądź osoby posiadające jakąś wiedzę, w końcu choroby powodujące zacofanie umysłowe, upośledzenie, czy wady genetyczne - wszystko to może prosto prowadzić do sprowadzenia grupy ludzi do społeczności pierwotnej, prymitywnej, choć w oczywisty sposób dla osoby z zewnątrz będącej echem normalnych ludzi, którzy żyli na tym terenie wiele lat wcześniej. Kolejnym trop to cały kompleks przypadków, które doprowadzają ludzi do ASC. Może to być równie dobrze jakiś wirus czy skażona neurotoksyną woda, jak i zwykły strach. Trauma, która prowadzi do silnych zaburzeń świadomości może być równie dobrym środkiem wywołującym gwałtowne ASC, jak jakieś chemikalia. W wyniku tego społeczności same się przekształcają, by zaakceptować osoby widzące duchy, bądź wchodzące samoczynnie w tripy. Jeśli do tego dołożymy Tornado (o którym jeszcze co nieco napiszę) i zatracanie się granicy pomiędzy światem realnym, a prawdziwym, to automatycznie pod wpływem działalności mistyków-szamanów będą się formowały całe społeczności. Ważnym tropem może być dyfuzja kulturowa czerwonoskórych. Mimo, że chwilę wcześniej wspomnieliśmy o tym, iż w rezerwatach już dawno nie kultywuje się wierzeń szamańskich (obecne zabiegi to jedynie przedstawienia dla turystów), to jednocześnie zgodnie ze storylinią Neuroshimy Indianie wyszli z rezerwatów i rozpoczęli proces przywracania dawnych zwyczajów. Społeczności, które się z takim "echem" szamanizmu spotkają, mają szansę na przejęcie i zaadoptowanie pewnych wzorców i zachowań, co może doprowadzić do wytworzenia się pewnych struktur przypominających szamanizm. Z drugiej strony szamanizm może dyfuzjować dzięki jego popularności ("moda na szamanizm") w naszych czasach. Ktoś zdesperowany może uznać, że to sposób na życie, dobry jak każdy inny, i opierając się na przedwojennych wzorcach, rozpocznie kreowanie swojego wizerunku na szamana. Tropów na pewno jest znacznie więcej, ale nawet jeśli stworzylibyśmy społeczność w oparciu o wszystkie pomysły tu zawarte, to i tak wciąż będzie się diametralnie różnić od tej, która przed wojną tworzyła zjawisko zwane szamanizmem.

Jednym z najważniejszych narzędzi, które powinny nam posłużyć do uargumentowania renesansu szamanizmu po wojnie jest mechanizm mitologizowania świata przedwojennego. We wszystkich mitach i baśniach jakie znamy, a które opowiadają o początkach bądź przyczynach jakiegoś stanu rzeczy, zawsze jest "dawno, dawno temu, za siedmioma górami/w odległej galaktyce". Czas mityczny, nieokreślony, sprowadzający się do prostej frazy "dawno, dawno temu" jest źródłem wszelkich wzorów, jakie istnieją w czasie współczesnym. Możemy teoretyzować, że jeśli dojdzie już do zaistnienia kultury prymitywnej po wojnie, to będzie ona prędzej czy później starała się wytłumaczyć sobie aktualny stan rzeczy. Okres przedwojenny będzie wtedy projektowany jako mityczny "raj utracony" i jako klucz do wyjaśnienia aktualnego stanu rzeczy. W takiej sytuacji zadaniem instytucji szamana będzie poznawanie świata przedwojennego oraz próba jego zrozumienia, w celu wyjaśnienia świata obecnego. Jasnym jest, że w takiej sytuacji podstawowym narzędziem szamana będzie Tornado, ale także gromadzone pamiątki z przeszłości, pełniące formę amuletów. Taki szaman będzie jednocześnie badaczem i odkrywcą, który korzystając z prymitywnego (powojennego) sposobu rozumowania, zmagać się będzie ze skomplikowanym i pełnym symboli, mitycznym światem przedwojennym.

Jak powinniśmy kreować szamanów w Neuroshimie? Zastanówmy się chwilę nad ich zachowaniem i wyglądem. Biorąc pod uwagę wszystko to co wyżej napisaliśmy, musimy być pewni, że nie mylimy profesji szaman i oszust. Szaman nie jest oszustem i święcie wierzy w skuteczność swoich zabiegów. Nawet jeśli oszukuje przy praktykach leczniczych (słynny kamień wyciągnięty z ciała chorego symbolizujący złego ducha, wcześniej ukryty w jego dłoni), to jednocześnie jest przekonany o skuteczności swoich działań. Możemy go wykreować w oparciu o dowolną subkulturę, bądź dowolną grupę społeczną w ZSA. Pewnie najprościej będzie go stworzyć poprzez ubranie hippisa w jakieś zwierzęce i/lub śmieciowe szmatki. Nie powinniśmy na tym jednak poprzestawać. Szaman wciąż jest zwykłym człowiekiem (choć czasem wyobrażenia prostych ludzi na jego temat mogą być zgoła odmienne), a więc, tak jak powiedzieliśmy wcześniej, bierze udział w zwykłym życiu społeczności. Może być elektrykiem, może się znać na gotowaniu, może wraz z innymi ludźmi ze swojego gangu jeździć na burdy. Jakie zdziwienie będzie graczy, gdy po wejściu do nowoodkrytej osady zostaną zaprowadzeni do szamana i tam, zamiast zaćpanego Indianina ujrzą umorusaną smarem młodą dziewczynę, grzebiącą właśnie przy jakimś silniku diesla. Szamanizm nie musi wcale kolidować ze zwykłymi, codziennymi obowiązkami! Wszystko zależy od naszego pomysłu na szamana. Możemy go obwiesić naszyjnikiem ze śrubek i nakrętek, w których będzie się dopatrywał duchów opiekuńczych, możemy go udekorować pamiątkami sprzed wojny (będą służyły jako drogowskazy podczas tripów Tornado).

Ostatnim problemem, nad jakim powinniśmy się zastanowić, to kwestia kolorów w Neuroshimie i ich wpływ na naszą wizję szamana. W podręczniku podstawowym ZSA jako całość opisane są bardzo rdzawo. Odcięte od siebie społeczności, brak komunikacji i interakcji, egzotyka w każdej napotkanej osadzie, zacofanie i regres, odwoływanie się do świata przedwojennego, wszystko to idealnie wręcz pasuje do rozumianego przez nas szamanizmu. Niestety w kolejnych dodatkach i storylinii Portal zaczął kreować ZSA na bardzo stalowe - widoczna zaczęła być polityka powojennych państewek, ciągła interakcja i szybki transport informacji przez setki kilometrów. ZSA z dodatków i storylinii, świat polityki i interesów, zamachów i spisków, walki o lepsze jutro, to nie świat dla żyjących swoim rytmem szamanów. Możemy się zastanowić nad Rtęcią i Chromem. Dla graczy grających w Rtęci, szaman będzie przede wszystkim przerażającym i niemożliwym do pojęcia dziwakiem, który przez stosowanie substancji halucynogennych będzie się starał otworzyć im oczy (jeśli samym graczom uda się przeżyć tripa). Dla graczy grających Chromowo, większość tych pierdół, o których pisałem wyżej, zapewne w ogóle nie jest potrzebna do dobrej zabawy. W końcu szamanizm to tylko jedna z wielu opcji na zorganizowanie sobie dobrej zabawy i przeżycie dreszczyku emocji podczas nietypowego tripa, mam rację? A jakie są wasze wizje szamanizmu? Mam nadzieję, że nie wywołuję gniewu duchów, pytając o to. Jeśli macie ochotę podzielić się swoją prawdą objawioną w światach, do których żaden śmiertelnik nie ma dostępu, to zapraszam do komentowania!

Powiadają, że Santa Ana jest najpotężniejszym szamanem w całym Kansas. Znany jest od Kolorado po Dallas, odwiedził okolice Santa Fe, dwukrotnie zimował w ruinach Denver. Ludzie przychodzą do niego z każdą sprawą. Mówią, że wyleczył w minutę całe stado chorych kobył jakiegoś ranczera z północy Teksasu, że spojrzeniem poskromił dziką Alahamę, że przepowiedział szarańczę w Oklahomie i, że sprowadził straszliwą burzę z piorunami nad miasto, które go wygnało, oskarżając o herezję. Nigdy nie spotkałem Santa Ana i wątpię, żebyś ty kiedyś go spotkał. Prawda jest taka, że Santa Ana nigdy nie istniał naprawdę. Istnieje tylko w umysłach tych prostych ludzi, którzy chcą w niego wierzyć.


(Ilustrowała Krfa)
Meppo.
komentarz[15] |

Komentarze do "Szamanizm"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.
© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl

Wykryto nieautoryzowany dostęp!!!

   PATRONUJEMY

   WSPÓŁPRACA

   Sonda
   Czy interesują cię raporty z sesji NS?
Tak!
Nie.
A co to?
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   Pasożyty
   Hibernatus (....
   Yakuza
   FATEout
   Legia Cudzozi...
   Pistolet Maka...
   Łowca - dzień...
   Neuroshimowe ...
   Śpiąca Królew...
   Bo kto umarł,...

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.108438 sek. pg: