..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
    ORBITAL MENU
    » Neuroshima
    » Świat
    » Bohater
    » Rozrywka
    POLECAMY

     SZUKAJ
    » Mapa serwisu
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

Trójbój klasyczny



Leszy był autentycznym Rosjaninem. Nie jak ci, którzy zaciągają ze wschodnioeuropejska i narzekają na Collinsów. Nie jak ci, co po wyjęciu z lodówek przyznali się do bycia więźniami politycznymi sprzed, bagatela, stu lat. Nawet nie jak ci, co chodzą w tjelniaszkach z wytatuowanymi skrzyżowanymi narzędziami ogrodowymi i mówią, że pochodzą z ruskiej łodzi podwodnej. Nie, to był autentyczny, kulturowo zakorzeniony i dokumentujący się dowodem osobistym swojego dziadka - Igvar Leszy Andriejewicz. Nie dziwi więc fakt, iż na propozycję darmowego alkoholu nawet nie skinął głową, tylko po prostu poszedł we wskazanym przez Jacka kierunku. "Błękitny kilwater" był pełen ludzi. Nie było to trudne do uzyskania, bo knajpa nie grzeszyła metrażem. Pięć stolików na krzyż, z barem i dwie ławki wzdłuż ścian naprzeciw wejścia przeważnie były zaludnione, jednak po wejściu na salę Wrednej Rebeki, pani kapitan Carycy Katarzyny, powstał swoisty tłok. Jack w mgnieniu oka zorientował się w sytuacji, rozstawił paru ludzi po kątach, zarekwirował "z polecenia właściciela" jeden stół, ustawił na środku, z pomocą załogi z Katarzyny wywalczył trochę przestrzeni i udał się do barmana po butelki wódki, spirytusu i wody oraz trzy identycznie wyglądające szklanki. Po chwili namysłu, gdy Igvar i bosman z Katarzyny - postawny, wręcz gruby, lekko zarośnięty Brytyjczyk zwany Edwardem - już od dłuższego czasu mierzyli się wzrokiem, Jack zwrócił się do zaciekawionej gawiedzi:
- Który z was, twardziele, ma na tyle jaj, aby zmierzyć się na picie z Edwardem, bosmanem z Carycy Katarzyny?! Pamiętajcie, że każdy bosman to kawał chuja i nie można dać mu myśleć o sobie za dużo dobrego! - po tłumie przeszedł szmer, śpiewy wyraźnie ucichły, a Edward, próbując zrozumieć grę Jacka, przysłuchiwał się dalszej części jego wypowiedzi. - Klasyczny trójbój Woda-Wódka-Spirytus. Wpisowe sto gambli, obojętnie w czym. Pijemy, aż któryś się nie porzyga. Zwycięzca bierze wszystko.
- Stówa? Porąbało cię? - dało się słyszeć gdzieś spośród zgromadzonych.
- Nikt? Jesteście cipy! - aktorsko modulujący głosem Jack postarał się nawet o meksykański akcent. Klienci "Błękitnego kilwateru" jednak nie docenili jego talentów oratorskich i wyraźnie wrogo spojrzeli w jego stronę. Co twardsi, którzy przed chwilą wywalczyli sobie miejsca do siedzenia, teraz wstali z nich, jednak chłodne spojrzenie Brytyjczyków Edwarda stanowiło póki co odpowiednią strefę buforową.
- Nieogolone cipy! - tego było za wiele, gdzieś w kącie w okolicach pokucia, dało się słyszeć odgłos odsuwanego gwałtownie krzesła, trzask pękającej szyby, krzyk wypadającego przez nią człowieka, huk upadającego kubka i przekleństwa kolejnych przepychanych ludzi. Z tłumu wyłonił się niewysoki, bardzo ubity człowiek z poczerwieniałą twarzą i japonkami na nogach. Gdyby któryś z obecnych odważył się dotknąć uszu odważniaka, poczułby, iż są one nad wyraz mięciutkie.
- Bedepił! - zaryczał wyciągając zza pasa naładowany rewolwer, po czym otworzył bębenek i udowodnił, iż załadowano wszystkie pociski. Do puli dodał też całkiem ładny, skórzany pas marynarski i nóż. Jackowi nie pozostało już nic innego, jak poproszenie Rebeki o pełnienie honoru polewającej w tych zawodach.
- Gwoli ścisłości, przypomnę zasady. Każdy z was, panowie, będzie z odległości - Jack zawahał się - pi razy drzwi dziesięć metrów wybierał, które szklanki kolejno będzie pił. Oczywiście pani kapitan uprzednio je pozamienia miejscami. Wszystkie szklanki są pełne. Chodzi o to, żeby się nie porzygać. Który pierwszy? - Igvar, spojrzawszy na konkurencję, postąpił dwa kroki i oddał w ręce Jacka rosyjski karabin, rzucając jakimś krótkim słowem w rodzimym języku. - Znakomicie, który z was będzie następny?
- Będę pił! - rzucił zdecydowanie gość, którego przedstawiono jako Mick.
- Doskonale, w takim razie, Edek, jesteś ostatni - zadecydował Jack i konkurs rozpoczął się. Odczekał pierwszą rundę, aż zgromadzeni docenili rekreacyjne aspekty przedsięwziętego konkursu, po czym ogłosił z błyskiem w oku, iż przyjmuje zakłady. Koledzy Micka jak jeden mąż rzucili na niego niespełna wiadro drobnych gambli. Solidarni z bosmanem ludzie Wrednej Rebeki, znając twardą głowę swojego reprezentanta, również postanowili spróbować szczęścia. Kilka osób postawiło także na Leszego. Nie musiało minąć dużo rund, aby noszący japonki pokrył sobie popiersie pierwszorzędnym bełtem, a Jack uzbierał na obiecaną premię dla swojego ochroniarza. Konkurs toczył się już tylko między Rosjaninem i Brytyjczykiem. Prawie dwa razy mniejszy od konkurenta Igvar z zaciętą miną delektował się smakiem wódki, przeważnie szczęśliwie zapijając na samym końcu wodą, a nie spirytusem. Nie tak dużo, ale wystarczająco szczęścia miał również Edward. Po obu było widać wyraźne zmęczenie zawodami, nie było jednak miejsca na walkowera, czy remis. W pewnym momencie podłogę Kilwetera naznaczył prawdziwie arystokratyczny bełt rodem z Royal Navy. Edward nie dał rady. Widok wymiocin i poczucie zwycięstwa sprawiły, że chwilę później zebrani mogli oglądać nie mniej majestatyczny, typowo zachodnioazjatycki strumień nieapetycznej mieszaniny oddanej przez Leszego. Widząc, iż wytrzymał on wyraźnie dłużej, tłum ogłosił go zwycięzcą.
- Rozumiem, Rebeko, że kwestię zapłaty za wynajem twojego kutra mamy załatwioną... - powiedział Jack, po czym zebrał wygrane z zakładów, zarzucił sobie przez ramię rosyjski karabin, złapał leżącego na ziemi Igvara za nogi i opuścił "Błękitny kilwater".


Na podstawie sesji prowadzonej przez Dibblera.
Wredna Rebeka - Paprotka, Igvar - Tryglav, Jack - Paprotek.
Dibblerkon 2009.
Za przedstawienie reguł trójboju autor dziękuje Kamykowi :*



Paprotek.
komentarz[33] |

Komentarze do "Trójbój klasyczny"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.
© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl

Wykryto nieautoryzowany dostęp!!!

   PATRONUJEMY

   WSPÓŁPRACA

   Sonda
   Czy interesują cię raporty z sesji NS?
Tak!
Nie.
A co to?
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   Pasożyty
   Hibernatus (....
   Yakuza
   FATEout
   Legia Cudzozi...
   Pistolet Maka...
   Łowca - dzień...
   Neuroshimowe ...
   Śpiąca Królew...
   Bo kto umarł,...

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.054373 sek. pg: